Góral to człowiek honoru

O Góralskich Światowych Rekolekcjach Związku Podhalan, o góralskiej wierze, tradycji i honorze z ks. Janem Gackiem, Kapelanem Związku Podhalan rozmawia ks. Piotr Bączek

Góralskie Światowe Rekolekcje zwykle odbywają się w Rzymie. 20 października po raz pierwszy będą zorganizowane w Polsce w Szczyrku. Na czym polega ta inicjatywa?
- Jesteśmy przyzwyczajeni, że rekolekcje polegają na tym, że jakiś kapłan głosi słowo Boże a ludzie słuchają. Te rekolekcje będą nieco inne. Owszem, o ich religijny wymiar zadbają zaproszeni duchowni. Ale zaprosiliśmy też świeckich. Będą to głównie naukowcy pochylający się nad fenomenem człowieka, nad tym, co go buduje, co go konstytuuje, co jest sensem życia. I choć na co dzień przemawiają językiem naukowym, tu jednak będą mówić o ważnych sprawach językiem prostym, swobodnie dzieląc się swymi przemyśleniami.
- “Perciom prowdy i nadziei po ślebode dlo cłeka”. Taki temat rekolekcji o wolności, prawdzie, o człowieku przywodzi na myśl ks. Tischnera.
- Wiadomo, że górale byli i są skupieni wokół tego pierwszego kapelana, ks. prof. Tischnera, który zręby góralszczyzny uszlachetnił poprzez głęboką myśl, poprzez powrót do korzeni, przez to, że ich zebrał, zjednoczył, pisząc o nich, niejako ich reklamując. Na rekolekcje zaprosiliśmy osoby, które przyjaźniły się z Tischnerem, zajmują się jego myślą. Będą także inni prelegenci, którzy bardziej od strony teologicznej mogliby coś powiedzieć na temat człowieka i podstawowych wartości ludzkich.
Nie bez powodu rekolekcje odbywać się będą w październiku, kiedy wspominamy osobę Jana Pawła II. Tak jak górale zawsze jeździli do niego do Rzymu, tak i teraz chcemy podążać jego śladami. Będziemy w Wadowicach, Kalwarii, w Łagiewnikach – na to pielgrzymowanie poświęcamy jeden dzień rekolekcji.
-Na czym polega fenomen góralszczyzny? Co to znaczy być góralem? Czy w ogóle da się to zdefiniować?
-Z pewnością bycie góralem, to sprawa urodzenia, wyssania z mlekiem matki topografii miejsca, na którym się żyje. Góry, gdy się spojrzy na nie, do czegoś wzywają i o czymś mówią. Mówią o surowości życia. Można powiedzieć, że ludzie żyjący w górach to ci, których “wykompoł descyk, ukołysoł wiater”. Gdy ten deszczyk przez człowieka przepłynie, to rzeźbi w nim charakter. A nieraz to nie tylko deszczyk, lecz ulewa, nawałnica. Do tego jeszcze wiatr. Wiadomo, że jak halny w górach zawieje, to nawet ludzie się zmieniają. Same warunki życia tworzą fenomen góralszczyzny.
Trudne warunki wymagają z kolei ciężkiej pracy. Ziemia w górach jest skalista i na niej trudno się coś rodzi. Trzeba włożyć dużo wysiłku, żeby tę ziemię ujarzmić. Ta ciężka praca górali hartuje. Topografia im mówi: nie będziecie mieć lekko. Musicie więcej od siebie wymagać, więcej dać, żeby tu być. Trud życia w górach hartuje ludzi.
- Mówi się o góralach, że to pobożny lud. Jak wytłumaczyć ową góralską pobożność?
- Rzeczywiście, pobożność odróżnia górali od mieszkańców innych rejonów. Z gór jest bliżej do nieba, w górach łatwiej odkryć Bożą obecność. Zapewne górale ten fenomen spotkania człowieka z Bogiem w górach dobrze odczytali. Do tego tam, gdzie oni żyją, gdzie napotykają na wiele trudności, mogą tak naprawdę liczyć jedynie na Pana Boga, na siebie nie. Jak Pan Bóg nie pobłogosławi, ” jak Bozia nie nagodzi, to nie ma co”. Stąd górale nigdy z Panem Bogiem nie zadzierają, liczą sie z Nim na każdym kroku, zawsze wszystko od znaku krzyża i w imię Boże zaczynają. Ta zależność od Bożej Opatrzności jest wpisana w życie ludzi gór. Po drugie, człowiek żyjąc blisko gór widzi, jak sam jest mały. Przecież, gdy w górach zagrzmi, zahuczy, to czuje się, że wszystko od Pana Boga zależy. Może górale chcieliby być niezależni, ale się chyba niejeden raz przekonali, że “bez Boga ani do proga”. Można by to nazwać jakimś głębokim przeżywaniem życia w zależności od Pana Boga. Stąd nie żałują Panu Bogu czasu, nie żałują też pieniędzy. To widać po kościołach. Jak się jest na Podhalu czy w innych górskich rejonach, widać że górale Bogu nie żałują.
- Pobożność góralska wynikała też chyba z pielęgnowania tradycji…
- Popatrzmy na to z innej strony. – Komuniści widzieli w góralszczyź
nie wielką siłę religijną. Oni się tego bali. I dlatego walczyli z tradycją góral ską. Wiedzieli, że jeśli górale będą swoje tradycje rozwijać, to nie zrobią tego bez Pana Boga. Więc z tradycją trzeba było walczyć, zepchnąć do podziemia, ośmieszyć. Górale i wiara w Boga, to są zawsze połączone rzeczywistości.
Myślę, że w życiu górali nie było jakiegoś rozróżnienia między sacrum i profanum. Właściwie wszystko było sacrum, wszystko było powiązane z Panem Bogiem. Górale potrafili sobie wytłumaczyć rzeczywistość odwołując się do Boga. Jeśli się “nie darzy”, jak nie ma ziemniaków, słabo rodzi zboże – to mówiono: może ja nie żyję, tak jak trzeba. Jeśli Pan Bóg nie błogosławi, to znaczy, że w życiu jest coś nie tak.
- Ta zależność wyraża
ła się zresztą w bogactwie obrzędów.
- Wystarczy wspomnieć, że nie wyjeżdżało się końmi do orki na wiosnę bez specjalnych obrzędów pobłogosławienia – żeby diabeł nie trzymał pługa, żeby się dobrze orało; albo obrzęd wbijania na polach krzyżyków zrobionych z palm wielkanocnych, żeby pole uchronić przed gradobiciem. Wszystkie tym podob ne obrzędy były jakimś oddaniem własnego życia w ręce Bożej Opatrzności, co wyrażano w prostych znakach. A te niosły wiarę przez pokolenia.
Kolejna ważna sprawa: siła wiary w rodzinach. Pamiętam, że jak ojciec uczył nas modlitwy, to nie mówił: módlcie się, ale sam się najpierw modlił. Dzisiaj wspominam ojca, który na kolanach zasypiał, bo przyszedł taki zmęczony z pola, a myśmy go budzili, żeby coś zjadł przed snem. I to działało. Jeśli ojciec zmachany kolana zgina, to coś w tym musi być. Dla nas dzieci za tym obrazkiem ojca zasypiającego na kolanach szła myśl i pytanie o ważność i doniosłość modlitwy.
- Z drugiej jednak strony, oczywiście generalizując, można wskazać widoczne wady górali. Na przykład pijaństwo…
- Przyjęło się mówić, że górale za kołnierz nie wylewają. Ale ta etykieta jest, jak sądzę, przypisywana niesłusznie. Picie było zawsze wielkim wstydem. Jak się ktoś w barze opił, to się z tym ukrywał, szedł polami, a nie drogą. Ponadto prawdziwy góral musiał liczyć się z honorem rodu. On nosi nazwisko, które zawdzięcza nie tylko sobie, ale i wcześniejszym pokoleniom. W tradycyjnej rodzinie góralskiej ta sprawa jest podnoszona. Mówi się często, że ktoś jest “z pnioka”, że to już czternasty czy piętnasty chłop “z pnioka”, co tą gazdówką rządzi. Bycie “z pnioka” zakorzenia człowieka w wielopokoleniowej spuściźnie, a to zobowiązuje. To jest wielka odpowiedzialność Byłoby wielkim dyshonorem, wielką przewiną, gdyby człowiek się tej tradycji sprzeniewierzył. Prawdziwy góral musi się liczyć z tym dziedzictwem, więc nie może żyć byle jak, byle co gadać. Zawsze sie mówiło: ty wstydu nie możesz przynosić. Dziadek był tym a tym, ojciec był szanowany – więc ty też nie możesz wstydu przynosić. I człowiek musiał się z tym liczyć. Myślę, że w mocnej tradycją góralską rodzinie picie jest wstydem.
- Widać zatem, że w życiu górali dużą rolę odgrywa ambicja…
- Oczywiście. Ambicja u górali jest bardzo ważna. Honor jest postawiony na bardzo ważnym miejscu. Jest takie powiedzenie: “Honor kostuje piniądze. Ale kto mo honor, dlo tego piniądz to jest nic”. Do tego honoru człowiek musi dorastać. Prawdziwy góral powinien być człowiekiem honoru.
- Mamy zatem z jednej strony ów etos górala: człowieka honorowego, pracowitego i pobożnego, a z drugiej naszą codzienność, która nie zawsze do tego etosu dorasta.
- I tu właśnie jest miejsce na działalność Związku Podhalan. Chodzi o to, żeby nie zaprzepaścić tej tradycji, żeby wracać do tego i pielęgnować, co w niej najpiękniejsze. Stąd każdy oddział czy koło powstają po to, by wrócić do korzeni, do chlubnych tradycji, które są w danym regionie. Założyliśmy oddział w Szczyrku, by pielęgnować tradycje szczyrkowskie – żeby je podkreślić jako wartości ważne, można nawet powiedzieć – podstawowe, które cechują żyjących tu ludzi i mówią o ich tożsamości. Żeby poznali skąd są, a przez to – kim są. Stąd pielęgnacja gwary, stroju, muzyki, tańca. Bo człowiek się poprzez te fenomeny wyrażał, mówił o swej kulturze, o tym, kim jest. Czemu tak nie miałoby być dalej?
Dziś mówi się wiele o globalizacji, o tym, że człowiek jest kosmopolitą. Ale nie można nie mieć korzeni. Nas określa to, kim jesteśmy, z czego się wywodzimy. Nie możemy o tym zapomnieć, nie możemy się tego wstydzić i trzeba to, co nas określa pielęgnować. Kiedy spotykałem górali mieszkających za granicą, w Europie, nawet w USA, oni wiele razy mówili, że dopiero będąc daleko pojęli fenomen “małej ojczyzny”.
Zaś poprzez działalność Związku Podhalan chcemy do korzeni, do tego, co w góralskiej tradycji najlepsze, powracać, pielęgnować i swoją część dokładać.

ks Jan Gacek -1 a